Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 8 lipca 2022**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 8 lipca 2022 **Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 8 lipca 2022**


wydanie pruszkowsko-grodziskie (nr 444), 2012-07-13
„Wandżi” jedzie na Olimpiadę

GRODZISK MAZOWIECKI Wang Zeng Yi, wieloletni reprezentant grodziskiej Bogorii w tenisie stołowym i mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego, indywidualny i drużynowy mistrz kraju będzie reprezentował Polskę podczas Olimpiady w Londynie. W czasie spotkania, we wtorek, 10 lipca burmistrz Grzegorz Benedykciński życzył „Wandżiemu” sukcesów. Jednocześnie pożegnał go i podziękował w imieniu mieszkańców za 5 lat wspaniałej gry, bowiem od nowego sezonu Wang Zeng Yi przechodzi do klubu Kolping Jarosław

Wang Zeng Yi urodził się w Chinach, ale od 11 lat mieszka w Polsce, a od 5 - w podgrodziskim Osowcu. Ma polskie obywatelstwo, a ostatnie pół dekady związany był z Bogorią - grodziskim klubem tenisa stołowego. W tym roku wywalczył z kolegami mistrzostwo Polski, sięgnął po najwyższy laur w grze pojedynczej, wreszcie wywalczył awans na igrzyska olimpijskie w Londynie, które niebawem się rozpoczną.

Kawał dobrej sportowej roboty

W miniony wtorek burmistrz Grzegorz Benedykciński razem z najbliższymi współpracownikami gościł w ratuszu popularnego w Grodzisku Mazowieckim „Wandżiego”. Okazja była podwójna: wesoła i zarazem smutna. Wang Zeng Yi żegnał się nie tylko przed wyjazdem na olimpiadę, ale także z grodziskim klubem. Od nowego sezonu będzie bronił barw Kolpingu Jarosław. - Dziękuję za wszystko co zrobiłeś – powiedział Grzegorz Benedykciński. - Za kawał dobrej, sportowej roboty. Dokonałeś ważnej rzeczy. Nauczyłeś naszych mieszkańców kochać Chińczyków i tenis stołowy. Przełamałeś dużą barierę. Tutaj traktujemy cię jak człowieka nam bliskiego i to twoja zasługa. Wszystkie twoje pojedynki były wielkim przeżyciem. Jesteś powodem do wielkiej dumy, bo będziesz reprezentował Polskę na olimpiadzie, a można nazwać cię wychowankiem naszego klubu. Umówmy się, że jak skończysz karierę, to zaczniesz trenować młodych ludzi w Grodzisku Mazowieckim.

„Wandżi”jest nasz

Burmistrz podziękował także prezesowi KS Bogoria, Dariuszowi Szumacherowi. - Gdyby nie jego zaangażowanie to tego klubu nie byłoby – dodał Grzegorz Benedykciński. - To między innymi przez tenis stołowy Grodzisk Mazowiecki jest rozpoznawany w kraju i nie tylko.
„Wandżi” nie krył, że gra w grodziskim klubie wiele go nauczyła. - Będę mile wspominał ten okres – powiedział Wang Zeng Yi. - Dużo mi pomagaliście. Obiecuję, że jeżeli skończę karierę, przyjadę tutaj.
Po części oficjalnej był moment na krótkie wspomnienia. Początki były trudne. - Niektórzy mówili: „Nie idę na mecz, Chińczyka wynajęli” - powiedział burmistrz. - Po sukcesach okazało się, że „Wandżi” jest nasz. - W pierwszym klubie, w Odrze Księgnice, ludzie też patrzyli na mnie i mojego kolegę nieprzychylnie – dodał Wang Zeng Yi. - Jednak po roku to także się zmieniło.
Teraz przed „Wandżim” start na igrzyskach olimpijskich. - Jestem po obozie kadry w Cetniewie, gdzie naprawdę ostro trenowaliśmy – mówił. - W tej chwili jestem naprawdę fizycznie i technicznie przygotowany. Teraz czeka nas obóz w Ostródzie, gdzie będzie więcej gry przy stole, na punkty.

Myślę o medalu

Jakie plany i zamierzenia? - Po cichu myślę o medalu – dodał „Wandżi”. - Z Japończykami, Koreańczykami wygrywałem, tylko nie z Chińczykami. Jednak olimpiada to inny turniej. Tutaj dużą rolę odgrywa psychika. Jeżeli losowanie będzie dla mnie pomyślne, to jest szansa, żeby wejść do półfinału. Myślę, że na to mnie stać. Każdy zawodnik jedzie tam, aby wygrać.
Zanim „Wandżi” wywalczył sobie prawo do walki przy olimpijskich stołach, musiał pokonać wiele trudności, nie tylko o charakterze sportowym. Jak sam mówi, tenis stołowy jest narodowym sportem Chińczyków, ale w jego przypadku zaczęło się od pływania. - Szybko mi się znudziło, bo trener kazał wskakiwać do basenu, przepływać 20 długości i iść do domu – wspomina Wang Zeng Yi. - Potem trafiłem do szkółki tenisa stołowego prowadzonej przez mojego wujka i od razu pokochałem ten sport.
Jego celem stała się juniorska kadra narodowa Chin. Niestety zabrakło wyników. - Trener zaproponowała mi grę w Polsce i tak trochę przez przypadek w wieku 18 lat znalazłem się tutaj – dodaje „Wandżi”. Pierwszym klubem była Odra Księgnice. Początki w nowym miejscu były dla przyszłego mistrza trudne. - Nie miałem kolegów, nie znałem języka – wspomina. - Z nikim nie utrzymywałem kontaktów. Siedziałem w pokoju i płakałem. Kiedy jechałem do Polski, myślałem, że będzie jak w Chinach. Tam też trenowałem 3 tys. km od domu, ale mogłem komunikować się z bliskimi. W Polsce było bardzo ciężko. Nie poddawałem się. Brałem książki do nauki i wkrótce zacząłem mówić po polsku.

Drzwi zostaną uchylone

Po sześciu latach przeszedł do grodziskiej Bogorii, z którą osiągnął największe w karierze sukcesy. Tutaj osiedlił się, kupił dom, założył rodzinę. - Myślałem, że w Grodzisku będę grał do końca życia, ale otrzymałem lepszą ofertę – mówi „Wandżi”. - Sukcesy były możliwe dzięki moim kolegom, trenerowi, atmosferze i warunkom do treningów w klubie.
Wang Zeng Yi podkreślił, że pomimo zmiany barw klubowych Grodzisk Mazowiecki pozostaje dla niego ważny. - Będę mieszkał i trenował tutaj i w Jarosławiu – dodał. - Nie zamykam tych drzwi, zostawiam je lekko uchylone. Może kiedyś wrócę. To miasto podoba mi się. Kocham wszystkich kibiców.
Podczas pożegnalnego spotkania włodarze miasta podkreślali, że „Wandżi” zawsze ujmował ich wspaniałą postawą, przede wszystkim skromnością. Burmistrz przytoczył krótką historię, która dużo mówi o Wang Zeng Yi – mistrzu, i to nie tylko sportowym. - Ostatnio mieliśmy kilka delegacji z Chin na naprawdę wysokim szczeblu – wspominał Grzegorz Benedykciński. - Była z nimi tłumaczka, która jednak po polsku mówiła słabo. Zadzwoniłem do prezesa klubu Dariusza Szumachera, że szukamy tłumacza i czy przypadkiem nasz kolega „Wandżi” ma chwilę wolnego. Ten zjawił się momentalnie, jeszcze w stroju sportowym. Dzięki temu, delegacja chińska, w tym burmistrz 10-milionowego miasta, poczuła się u nas całkiem miło, kiedy okazało się, że mieszka tutaj ich rodak, który dobrze mówi po polsku. Dla mnie jesteś osobą ciepłą, przyjazną. Patrzę na te cechy z podziwem. Oby jak najwięcej osób je miało – zwrócił się do „Wandżiego” burmistrz.

Sławomir Krejpowicz


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Czy miejski basen doczeka się remontu?
· Znamy plany gminy dotyczące rozbudowy szkół
· Dzień strażaka i wielka defilada
· Spór pod kopułą
· Odsłonięto pamiątkowy obelisk
· Rozpoczął się remont ścieżki rowerowej
· W Magdalence otwarto pierwszą w gminie tężnię
· Nowa lokalizacja kapliczki
· Hala sportowa jak po grudzie
· Ginie coraz więcej samochodów
· Zmiana na stanowisku komendanta straży miejskiej!
· O wodzie i ekologii
· 65 lat Hufca ZHP Piaseczno
· Bardzo obiecujący debiut
· Debata o Ukraińcach w Polsce
· Utonęło dwóch nastolatków
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2022  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest