Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 października 2018 **


wydanie pruszkowsko-grodziskie (nr 424), 2012-02-10
Przydomowe oczyszczalnie śmierdzą i zatruwają

GRODZISK MAZOWIECKI Do rady miejskiej wpłynęło pismo jednej z mieszkanek gminy, która skarży się na przydomowe oczyszczalnie swoich sąsiadów. Według niej tego typu obiekty są nieszczelnymi szambami zanieczyszczającymi glebę i wody gruntowe. Kobieta wezwała władze ratusza do zajęcia się problemem i nakazania właścicielom likwidacji przydomowych oczyszczalni i przyłączenia się do kanalizacji miejskiej

Wniosek trafił pod obrady radnych, ci jednak stwierdzili, że nie są organem właściwym do realizacji tego typu wniosku. Sprawa trafiła do burmistrza, gdyż ten jako przedstawiciel samorządu zobowiązany jest do prowadzenia ewidencji i kontroli przydomowych oczyszczalni oraz sposobu odprowadzania ścieków komunalnych.
Jak zapewniają władze gminy, problem przydomowych oczyszczalni istnieje, jednak na niewielkim obszarze. - Dotyczy to głównie takich miejsc w gminie jak np. Janinów, czy części Czarnego Lasu, gdzie zaskoczyliśmy ludzi szybkością budowy kanalizacji miejskiej – mówi Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Mazowieckiego. - Mieszkańcy nie wierząc w szybkie powstanie tej infrastruktury zaczęli budować własne przydomowe oczyszczalnie.

Otoczona oczyszczalniami

Taki trujący problem ma właśnie jedna z mieszkanek Książenic, której posesja otoczona jest trzema działkami z przydomowymi oczyszczalniami. - Nie ma żadnej kontroli nad jakością odprowadzanych ścieków – żali się w skardze kobieta.
- Nikogo w gminie nie interesuje jak pracują oczyszczalnie i fakt, że ścieki przedostają się na posesję sąsiada, niszcząc wieloletnie drzewa i byliny. Wielokrotnie pisałam w tej sprawie do wydziału ochrony środowiska, władz miejskich i powiatowych. Istnienie oczyszczalni na granicy mojej działki spowodowało wyschnięcie wieloletnich drzew i naraziło na straty rzędu kilku tysięcy złotych. Czy mam wytoczyć proces o odszkodowanie sąsiadom, którzy twierdzą, że mają wszystko zgodnie z prawem?
Ponadto mieszkanka zwraca uwagę, że problematyczne oczyszczalnie znajdują się w granicach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, w którego obszarze nie wolno rozsączkowywać ścieków w gruncie. - To zanieczyszcza glebę, podnosi poziom wód gruntowych, który w Książenicach i tak jest wysoki – uzasadnia. - Oczyszczalnie przydomowe to po prostu nieszczelne szamba z rozsączkowaniem, które przeczą właściwym warunkom sanitarnym i zdrowotnym.
Zdesperowana kobieta zleciła we wrześniu ubiegłego roku akredytowanej firmie zrobienie badań fizykochemicznych. Z pomiarów wynika, że znacznie przekroczone są normy biochemicznego i chemicznego zapotrzebowania tlenu, ilości fosforu oraz substancji powierzchniowo czynnych.

Co może burmistrz?

Według urzędników włodarz gminy nie ma możliwości prawnych wydania decyzji, nakazującej likwidację oczyszczalni. - Wnioskodawczyni może wystąpić do sądu cywilnego z pozwem o zlikwidowanie problematycznych oczyszczalni ścieków – uzasadniał Łukasz Kapuściak, naczelnik wydziału ochrony środowiska w Grodzisku Mazowieckim. - Może wystąpić do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego ze zgłoszeniem tzw. samowoli budowlanej bądź budowli niezgodnej z prawem miejscowym pod warunkiem, że fakt wybudowania miał miejsce po 2003 roku. Gmina może podjąć rozmowę z właścicielem urządzeń i wystąpić z prośbą o zrezygnowanie ze stosowania takiego sposobu pozbywania się ścieków i zaproponować np. przejęcie części kosztów wynikających ze zrealizowania przykanalika. - Nie zgadzam się z tą opinią – odpowiada mieszkanka Książenic. - Uważam, że burmistrz ma możliwości prawne, ponieważ stosowne akty prawne, takie jak ustawa o państwowej inspekcji sanitarnej, lokalny plan zagospodarowania przestrzennego, rozporządzenia ministra infrastruktury oraz wojewody uniemożliwiały budowanie tego typu obiektów jeszcze przed podjęciem decyzji o budowaniu osiedla.

Czy fundusz pomoże?

Burmistrz zapowiedział pomoc w rozwiązaniu problemu. - Wniosek złożyła mieszkanka otoczona trzema działkami z przydomowymi oczyszczalniami, której ogród niszczony jest ściekami – powiedział Grzegorz Benedykciński. - Ponadto zrobiono badania, stwierdzające podwyższone skażenie tego terenu. Kobieta słusznie oczekuje od swoich sąsiadów, że podłączą się do kanalizacji. W czym jest problem? Jak robiliśmy kanalizację, to oni stwierdzili, że mają oczyszczalnie przydomowe i się nie podłączą. Koszt wówczas wynosił 1700 zł z projektem, natomiast dzisiaj to 6 tysięcy złotych, więc jest za drogo. Dlatego staramy się w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dopłaty na likwidację przydomowych oczyszczalni, nie spełniających swoich funkcji.

FOTO: Uschnięte drzewa i byliny to efekt działania
przydomowych oczyszczalni ścieków
Sławomir Krejpowicz
Komentarze
nick: Noname,     2012-02-11   12:03:15
Droga Pani przez tanie gadanie robi Pani problem i zniechęca ludzi. Wszystko zależy od doboru oczyszczalni na określony grunt. Jeżeli jest wysoki poziom Wod Nie jest to problem np oczyszczalnia bioligiczna z bezidplywowym zbiornikiem lub nasypem Wszystko zaczyna się od podstaw . Nie można robić urządzenia w granicy działki. Z całym szacunkiem do Pani . Proszę trochę poczytać o rożnych rozwiązaniach a nie generalizowac problemu.
nick: none,     2012-04-20   13:34:51
Temat opisano w sposób tendencyjny. To nieprawda, że prawidłowo eksploatowane przydomowe oczyszczalnie zatruwają i wydzielają brzydkie zapachy oraz niszczą roślinność. Z roślinnością jest wprost przeciwnie. Fetor wydzielają ścieki wypompowywane ze szczelnych (lub czasami celowo nieszczelnych aby zaoszczędzić na kosztach wywozu) szamb, ponieważ do nich przeważnie nikt nie wsypuje preparatów neutralizujących. Jeśli oczyszczalnia została wybudowana zgodnie z pozwoleniem, i jest prawidłowo eksploatowana, nie będzie stwarzała problemu dla sąsiadów i dla środowiska. Sedno problemu jest inne, a takie publikacje są próbą odwrócenia uwagi od istoty rzeczy, którą jest wysoki poziom wód gruntowych spowodowany zaniedbaniami władz lokalnych i brakiem prowadzenia właściwej gospodarki wodami po opadach deszczu i po roztopach. Wystarczy poprosić w Urzędzie Gminy o plan działania w tym kierunku. Nie istnieje, a samorząd próbuje przenieść wszystkie zobowiązania na zwykłych mieszkańców. To właśnie jest powodem, że nieczystości, i to nie tylko z przydomowych oczyszczalni, ale również ze szczelnych szamb, wypływają na powierzchnię i są zabierane z prądem płynących po powierzchni wód gruntowych. Ten problem właśnie wymaga natychmiastowego rozwiązania.
nick: x,     2014-03-02   22:05:31
a ja popieram artykuł, oczyszczalnia powinna być budowana na glebach przepuszczalnych , piaszczystych i działkach dużych, w moim sąsiedztwie jest oczyszczalnia, z której śmierdzi, jest ona na działce 1000 metrowej, a właściwie pięćset metrów, ponieważ działka jest z górki i woda pod górkę nie popłynie, ma tylko jedną krótką linie odprowadzającą, a gleba jest gliniasta, nie powinno być pozwolenia na takim terenie na oczyszczalnie
nick: Ekolog,     2016-04-09   22:27:15
Prawda jest niestety taka, że mam jak ta Pani cuchnące sąsiedztwo flejowatych sąsiadów. Aktualnie na ich działce wystaje z ziemi kolanko z którego wycieka na trawę cuchnący płyn z oczyszczalni. Już 6 lat ciągle tam cuchnie!!!!! Z punktu widzenia sąsiedztwa, to brak sensownego prawa regulującego podobne sytuacje. Podobno ekologiczna oczyszczalnia sąsiada jest zgodna z prawem, lecz szkoda, że jest w taki sposób eksploatowana.
nick: Wiola1973,     2018-08-23   22:01:56
Moi sąsiedzi zrobili sobie przydomową oczyszczalnię. Wszystko pięknie cacy cacy gdyby nie to ,ze co jakiś czas na podwórzu mam niesamowity fetor . Czy to normalne czy też wykonawca im coś spartolił? Jeśli ktoś się w tym orientuje proszę o odpowiedź. Wiola

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· 20-latkowi trzeba atrakcji
· Gmina odda klucze do prawie 70 mieszkań
· Mniej gałęzi, więcej światła
· Leć, wysoko leć!
· Samochód jako... próg spowalniający
· Wierzchem za lisem
· Prezenty dla „Jedynki” z okazji 100. urodzin
· Tężnia, nasz skarb
· Wszyscy jesteśmy biegaczami świętego
· Liceum z nową halą i patronem
· Wszystko jest tu inne
· Nie każdy może być listonoszem
· Imprezy minęły, opony zostały
· Uczniowie z Jazgarzewa odwiedzili kraj Hamleta
· Chatka jak z żurnala
· Czyszczą drzewa w centrum miasta
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Uhonorowano zasłużonych mieszkańców
· Nie dożył, by odebrać należne podziękowanie
· Będzie jaśniej i bezpieczniej
· Kiedy odbudują dworek Chełmońskich?
· Wypożycz i jedź razem z maluchem
· 40 lat gminnego przedszkola
· Uczcili 100-lecie odzyskania niepodległości
· Człowiekowi od najtrudniejszych zadań
· Spacer śladami „ludzi wolności”
· Tory rowerowe z opóźnieniem
· Hala na miarę XXI wieku
· Otwarto przedszkole w Otrębusach
· Ostrzelał szkołę i poszedł spać
· Adres dobry i dla emerytów, i dla wielbicieli świata wirtualnego
· Czy uda się zagrać pierwszy mecz w 2019?
· Tędy przeszła Warszawa
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest