Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 3 lipca 2020**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 3 lipca**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 3 lipca**


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 815), 2020-06-26
Jak coś robić, to na 100 procent

Z Arkadiuszem Rysiem, trenerem Sparty Jazgarzew,który właśnie odchodzi z klubu, rozmawia Grzegorz Tylec

W jaki sposób znalazłeś się w Sparcie?
Na Mazowsze, a dokładniej do Warszawy, trafiłem w 2015 roku, kiedy to postanowiłem definitywnie zakończyć z profesjonalną grę w piłkę nożną i zacząłem myśleć o przyszłości i życiu rodzinnym. W zimie 2016 roku trafiłem na sześć miesięcy do KS Raszyn. Do Sparty sprowadził mnie trener Marek Gołębiewski, który po mojej półrocznej grze w KS Raszyn zadzwonił do mnie i zaprosił na trening.

Jak oceniasz okres swojej gry jako piłkarz w drużynie z Jazgarzewa? Najbardziej pamiętne chwile - zarówno te pozytywne, jak i negatywne?
Okres gry w Sparcie oceniam bardzo pozytywnie. W sezonie 2016/2017 doszliśmy do finału Pucharu Polski w województwie mazowieckim, w którym to przegraliśmy z III-ligowym Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, ale po drodze pokonaliśmy Legię II Warszawa, co na pewno sprawiło satysfakcję. Ogólnie styl gry preferowany przez trenera Gołębiewskiego jest mi bliski, lubię utrzymywać się przy piłce i grać atak kombinacyjny, więc sama gra sprawiała mi dużo radości.

Jak doszło do tego, że zostałeś trenerem pierwszej drużyny?
Po sezonie 17/18 trener Gołębiewski zdecydował się zrezygnować z prowadzenia zespołu. Ja byłem w trakcie kursu trenerskiego UEFA A, a te uprawniania pozwalają na prowadzenie drużyny na poziomie III i IV ligi. Podczas mojego urlopu dostałem wiadomość od prezesa Witolda Faliszewskiego, który zapytał czy nie chciałbym poprowadzić zespołu.

Czy trudno było pogodzić grę jako piłkarz z trenowaniem zespołu? Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania?
Na dłuższą metę łączenie roli zawodnika i trenera jest trudne i niestety szkodliwe dla zespołu. Nie jestem za takim rozwiązaniem i już nigdy nie zamierzam tego robić. Uznaję, że grę już zakończyłem i zajmuję się tylko trenerką. Gdy gram jako trener i popełniam błąd, nie mam sumienia zwracać innym uwagi na ich błędne zagrania, ustawienie czy niewłaściwe decyzje. Bo przecież sam je popełniam i powinienem zacząć rozliczanie od samego siebie. Drugim minusem jest to, że widzisz i oceniasz gorzej jak zespół się prezentuje, jakie błędy popełnia i co można na szybko jakąś podpowiedzią zza linii bocznej poprawić. Angażując się w grę po prostu mniej widzisz. Po kilku meczach tylko w roli trenera dużo łatwiej mi było zrobić analizę takiego spotkania, zauważyć co było dobre, a co złe w naszej grze lub czy dany zawodnik prezentował się dobrze i w pełni angażował się w grę czy może jednak grał poniżej swojego poziomu.

W klubie zaszły w ostatnich latach spore zmiany. Przede wszystkim wycofał się sponsor. Co zmieniło się w klubie wraz z mniejszymi możliwościami finansowymi?
Tak, to prawda, od czasu ery trenera Gołębiewskiego i za mojej kadencji w roli trenera były spore zmiany. Mniejsze możliwości finansowe ciągną za sobą kłopoty ze sprowadzeniem do klubu bardziej doświadczonych zawodników, którzy liczą na wynagrodzenie za grę w IV lidze czy lidze okręgowej. Mimo wszystko w klubie pracuje grupa pasjonatów, którzy robią wszystko, żeby piłka seniorska funkcjonowała na jak najwyższym poziomie. Może eldorado nie było, było skromnie, ale zawsze te stypendia, które były chłopakom obiecane, były wypłacane na czas, co – jak wiem z doświadczenia - nie wszędzie jest normą. I za to wielki „szacun” dla tych ludzi. Boisko główne jest jednym z najlepszych w IV lidze i LO, a treningowe też całkiem dobre. Oby tylko władze gminy pomogły i zrobiły lepsze oświetlenie na boku, to będą super warunki do treningu dla seniorów i grup młodzieżowych. Ale to właśnie ci ludzie z klubu o to dbają i jestem wdzięczny całemu zarządowi i prezesowi. Jest duże pole do rozwoju zarówno na poziomie seniorskim jak i w szkółce, ale pomoc władz gminnych jest potrzebna. Dlaczego by nie zainwestować w sztuczną płytę w Jazgarzewie, gdzie jest na to miejsce? W zimie w Piasecznie na sztucznej płycie muszą cisnąć się wszystkie kluby jak MKS Piaseczno, Jedność Żabieniec, Perła Złotokłos, Laura Chylice czy właśnie Sparta. Jeszcze jedno pełnowymiarowe boisko sztuczne w gminie Piaseczno jest konieczne i rozwiązałoby dużo problemów mniejszych klubów.

W Sparcie zaczęliście coraz odważniej stawiać na młodzież. Czy jest to spowodowane koniecznością i obecnymi realiami czy chcecie się w dalszej kolejności skupić na rozwoju młodych zawodników?
Stawianie na młodzież jest poniekąd spowodowane sytuacją organizacyjno-finansową w Sparcie, ale również uważam to za dobry kierunek dla tego klubu. Kilku zawodników, którzy zadebiutowali w ostatnich miesiącach, są zawodnikami, którzy w Sparcie poznali realia piłki seniorskiej i w niej zagrali pierwsze mecze. Jestem szczęśliwy, że nawet w tych ostatnich, bardzo ważnych meczach była możliwość żeby zadebiutowali kolejni gracze z rocznika 2003 czy nawet 2005. Młodzież jest ambitna, często nie kalkuluje, ale oczywiście musi udowodnić, że jest lepsza niż doświadczeni zawodnicy, żeby dostać szansę na grę. W klubie mamy kilku bardzo fajnie rokujących graczy w grupach młodzieżowych i wiem, że przy takiej pracy i zaangażowaniu trenerów mogą oni osiągnąć dużo. Nie mogą jednak odpuścić i nadal wkładać 100 procent zaangażowania w treningi i mecze, a dodatkowo dbać o swój rozwój mentalny i indywidualny w życiu poza piłkarskim czyli w domu, w szkole i życiu prywatnym.

Obecny sezon był z wielu względów wyjątkowy. Jeszcze niedawno zostałeś wyrzucony z boiska w meczu z Laurą. Czy był wtedy moment załamania czy do końca wierzyłeś w awans?
Oj tak, ten sezon jest bardzo wyjątkowy. Jeszcze takiego nie było za mojego życia. Po meczu z Laurą byłem wkurzony, długo trawiłem tą porażkę i długo myślałem dlaczego to nie wypaliło. Pierwszą połowę oceniam mimo wszystko dobrze. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce, to my prowadziliśmy grę i z piłkarskiej strony prezentowaliśmy się lepiej niż Laura, która nastawiła się na grę z kontry. Niestety, głupie bramki po naszych błędach przy stałych fragmentach gry przebiły balonik i wszystko się posypało. Ale wiedziałem i widziałem, że chłopaków to też boli, że ta porażka siedzi im w głowach i będą chcieli za wszelką cenę zrehabilitować się z Ursusem. Nie pomyliłem się i udało się wygrać. Bardziej obawiałem się, że Okęcie, pewne już awansu, nie postawi się Laurze i niestety to zwycięstwo z Ursusem nie da nam promocji do IV ligi. Na szczęście tutaj się pomyliłem, a Okęcie zagrało fair i postawiło się naszym rywalom zza miedzy. Dlatego dzisiaj cieszymy się z powrotu do IV ligi.

Dlaczego rezygnujesz z prowadzenia Sparty?
Z powodów prywatnych. Właśnie w najbliższych dniach przyjdzie na świat mój syn i chcę pomóc żonie w domu w pierwszych miesiącach po porodzie. Jestem człowiekiem, który nie lubi robi czegoś robić na pół gwizdka i wyznaję zasadę, że jak coś robić, to robić to tylko na 100 procent i angażować się w pełni.

Czego nauczyłeś się pracując w Jazgarzewie jako trener?
Samodzielna praca w roli pierwszego trenera w Sparcie nauczyła mnie wiele. W internecie krąży wywiad z trenerem Papszunem, który mówi, że praca w niższych ligach to szkoła przetrwania i najtrudniejsza praca dla trenera. Zgadzam się z tym zdecydowanie. Musisz być przygotowany na wszystko, na to, żeby w 10 minut przed treningiem, a czasami nawet w trakcie treningu zmienić cały konspekt jednostki treningowej, bo rano planowałeś ją na 18 osób, a przyszło 9. To są realia, bo każdy gra w piłkę na tym poziomie z pasji i dla przyjemności, ale czasami prace zawodowe czy rodzina są ważniejsze. I ja to rozumiem i czasami mimo, że się denerwowałem i marudziłem, już później na spokojnie tłumaczyłem sobie, że to dla mnie nauka i rzeczywistość pracy w piłce amatorskiej. Ale z drugiej strony uważam, że w piłce amatorskiej jeśli coś można, to trzeba to robić jak w piłce profesjonalnej. Samo przygotowanie do meczu, jego analiza, jakość treningu nie musi się różnić czy to w IV lidze czy w Ekstraklasie. To wszystko zależy od podejścia trenera, zawodników i ludzi pracujących w klubie. I tego właśnie się nauczyłem, żeby wyciskać maksimum profesjonalizmu w piłce amatorskiej. Wiem też nad czym muszę pracować i w jakich domenach nadal się rozwijać. Bardzo chciałbym podziękować wszystkim zawodnikom za ich wsparcie w trudnych chwilach, ale również za konstruktywne uwagi w moim kierunku. Zawsze na nich mogłem polegać i liczyłem się z ich feedbackiem co pozwalało mi na naukę w roli trenera. Zawsze w nich wierzyłem, nadal będę wierzył i obserwował ich rozwój i poczynania na dalszych etapach ich karier. Chciałbym jeszcze pogratulować drużynie i wszystkim osobom związanym ze Spartą za drugi sukces jaki osiągnęliśmy poza awansem do IV ligi. Wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, zaangażowaliśmy się w akcję „Dla Maxa na maxa”, która pozwoliła na znalezienie dawcy szpiku dla syna Alexa Jaskólskiego, który jest zawodnikiem Sparty.

Czy jest szansa, że będziesz jeszcze w przyszłości kontynuować pracę trenerską?
W domu na komodzie mam skarbonkę z napisem UEFA PRO, więc cel mam jasny. Chciałbym wrócić, prędzej czy później, na ławkę trenerską i nadal rozwijać się w tym fachu. Moim celem jest zdobycie pracy pełnoetatowej w roli trenera piłki nożnej. Jednak wszystko krok po kroku bez palenia kolejnych etapów w ścieżce rozwoju. W planach na najbliższe miesiące mam odbycie stażów trenerskich w klubach ekstraklasy i naukę od najlepszych trenerów w Polsce, zarówno na poziomie piłki seniorskiej jak i młodzieżowej.
Grzegorz Tylec
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Były awanse, nie było spadków
· Siatkarze grali na plaży
· Nietypowa piątka
· Musimy się stale rozwijać
· Sparta wraca do czwartej ligi!
· Jak coś robić, to na 100 procent
· Młodzi pingpongiści mają się czym pochwalić
· Szkoleniowcy Piaseczna z wyższymi uprawnieniami
· Derby dla Laury
· Nasze kluby zagrają o awans!
· Cieszą się, że znów mogą trenować
· Wreszcie mogą pobiegać bez stresu
· Walczyli w Piaseczno Open
· Kluby robią co mogą
· Futbol w czasach zarazy
· Tuż za liderem
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Mistrzowie fechtunku w akcji
· KS Raszyn dobrze radzi sobie w IV lidze
· Wychować mistrzów ping-ponga
· Bieg Pamięci Powstańczej
· Młodzi mistrzowie fechtunku
· Wirtuozi piłki nożno-stołowej
· Siatkarki GLKS-u Nadarzyn zaczynają nowy sezon
· Heroski są wśród nas
· Ogromny sukces młodych siatkarek
· Łowcy futbolowych talentów
· Ach, ten niesamowity Hou
· Turniej piłkarski o puchar senatora
· Szybko, szybciej po mistrzostwo
· KS Raszyn awansował do IV ligi!
· Ścigali się aż miło
· Hala pełna mistrzów i gwiazd
Wydanie:
GRÓJECKIE
· Puchar Sielanki dla Mazowsza
· MKS Grójec najlepszy w Pierwszym Koszykarskim Kroku
· I i II runda Rallycross Cup w Słomczynie
· 14 medali karateków z Chynowa
· Turniej o puchar Justyny Kozdryk
· Na biegaczy czekały na mecie jabłka
· Skorupski wreszcie w czołówce
· Zwycięska (srebrny medal) próba sił i nerwów Justyny Kozdryk
· Sukces karateków z Chynowa
· Grot Chynów brylował na Opolszczyźnie
· Grójczanie triumfują w Radomiu
· Grad medali karateków Grota Chynów
· Ma żal, że „spadła” z podium
· Pierwsi już w finale
· Pikniki i festyny w gminach
· Noc Świętojańska pełna atrakcji
© 2005-2020  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest