Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 8 czerwca 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 8 czerwca 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 8 czerwca 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 708), 2018-03-02
Tajemnica, która połączyła wieś

GÓRA KALWARIA Mieszkańcy całej ulicy Kalwaryjskiej bezradnie patrzyli zza zasłoniętych okien jak żandarmi z wilczurem prowadzą Abramka i Blumkę na egzekucję. Chłopiec płakał wniebogłosy. Dzieci zginęły od kul przy bramie katolickiego cmentarza

O roku życia i dramatycznej śmierci rodzeństwa żydowskich dzieci, które prawdopodobnie uciekły z kalwaryjskiego getta, zlikwidowanego 25 i 26 lutego 1941 roku, opowiada film „Tajemnica wsi Marianki”. To relacja obecnie 86-letniego Zdzisława Bąbika sfilmowana przez jego córkę Hannę, mieszkankę Warszawy. – Na Mariankach, które są obecnie częścią Góry Kalwarii spędziłam część dzieciństwa i słuchałam opowieści taty i cioci. To we mnie zostało. Od kiedy poznałam opowieść o Abramku i Blumce, myślałam, żeby napisać o tym opowiadanie. Nadarzyła się jednak okazja do zrobienia filmu w ramach projektu dla seniorów. Oddaję nim sprawiedliwość tym dzieciom i mieszkańcom Marianek – mówi pani Hanna.

No strzelaj! - krzyczał chłopiec
Nastoletni Abramek i jego młodsza siostra pojawili się na Mariankach, kiedy Zdzisław Bąbik miał około 12 lat. Gdy pasł krowy, poprosili o coś do jedzenia. Podzielił się z nieznajomymi chlebem polanym śmietaną i posypanym cukrem. Pokazał też, gdzie we wsi mieszkają niemieccy koloniści, aby się ich wystrzegali. Rodzeństwo pozostało na Mariankach. Nocą trzymało się z dala od domostw, aby ich mieszkańców nie narażać na konsekwencje. Spało w pustych stodołach, oborach i gdzie popadnie. W dzień bawiły się z dziećmi z rodzin ze wsi. – Zaprzyjaźniły się. Matki dawały swoim dzieciom jeść to i tym żydowskim też. Żadna matka nie śmiałaby, żeby dać polskim, a nie dać im – snuje opowieść na ekranie pan Zdzisław. Ta sytuacja trwała około roku. Choć Abramek i Blumka byli bardzo ostrożni, zostali schwytani przez niemieckich żandarmów. – Chłopiec głośno płakał, kiedy go prowadzili Kalwaryjską. Przy wejściu na katolicki cmentarz położył się i to samo kazał zrobić siostrze. „No strzelaj!” - krzyczał do Niemca – relacjonuje wydarzenia sprzed ponad 70 lat Zdzisław Bąbik.
W niedzielę, gdy film został pokazany publiczności zgromadzonej w kinie Uciecha w ramach Dni Kultury Żydowskiej, zapadła cisza. Pani Hanna odpowiadając na pytania nie kryła wzruszenia. – Bez wsparcia wsi te dzieci by nie przetrwały. Zimy były bardzo srogie, Wisła zamarzała – mówiła. Prowadzący spotkanie lokalny historyk Piotr Rytko dodawał: – Historię Abramka i Blumki zna więcej mieszkańców miasta, widzieli jak prowadzono ich na egzekucję i nie byli w stanie im pomóc. Ale ten film pokazuje też tragizm wszystkich dzieci wojny – podkreślał. Rytko przypomniał również, że jeden z żandarmów, który zabił parę dzieci i wielu innych mieszkańców miasta, po 1945 roku został skazany na karę śmierci.

W dwa dni skończyła się historia Ger
Tomasz Wiśniewski, reżyser drugiego filmu zaprezentowanego w niedzielę, zaapelował do obecnych: – Ratujmy opowieści naszych ojców i dziadków, filmujmy je. Tylko w ten sposób zachowamy ten horror, zimno, głód, poniżenie, które panowały w czasie wojny.
Wiśniewski – twórca z Białegostoku przeszło 1400 filmów o przeszłości – sfilmował opowieść 101-letniego Henryka Prajsa z Góry Kalwarii (obecnego w niedzielę na pokazie), któremu również udało się zbiec przed zagładą z kalwaryjskiego getta. „Abramek wrócił sam” to relacja o przedwojennych czasach, w których Żydzi i Polacy prowadzili w Górze Kalwarii harmonijne życie. I w których Henryk Prajs nosił mundur szwoleżera. – Ujęły mnie ciepłe słowa pana Henryka o rodzinnym mieście. To na nich się skupiłem – odpowiadał autor na pytanie, dlaczego pominął w filmie bolesny temat holokaustu i dramatycznej walki Prajsa o życie.
Dwudniowe Dni Kultury Żydowskiej odbywają się w mieście od kilku lat. – Naszym spotkaniom przyświeca jeden cel: pamięć – mówił w niedzielę Dariusz Falana, dyrektor Ośrodka Kultury. – Bo wraz z wysiedleniem społeczności żydowskiej, która ostatecznie trafiła do obozu w Treblince, zakończyła się historia Ger. Przed wojną mieszkało u nas około 3200 Żydów, stanowili połowę społeczności miasta – podkreślił.
W trakcie DKŻ w sobotę publiczność mogła usłyszeć koncert piosenek Wiery Gran „Od serca... do serca” w wykonaniu Moniki Chrząstowskiej, aktorki Teatru Żydowskiego. W niedzielny wieczór na scenie wystawiono natomiast przedwojenny kabaret pt. „Kłopoty faszerowane, czyli wieczór humoru i piosenki żydowskiej” również z udziałem aktorów Teatru Żydowskiego z Warszawy. – Czemu naszemu programowi towarzyszy raz smutek, raz radość? Bo życie takie jest – tłumaczył widzom Dariusz Falana.
Dniom Kultury Żydowskiej patronował Kurier Południowy oraz portal Piasecznonews.pl.
Piotr Chmielewski


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Odsuwa się budowa linii 400 kV
· Łódki mają płynąć nawet 130 km/h
· Na was zawsze można liczyć
· Wielka porażka arcyksięcia Ferdynanda
· Na Żytniej zaczęli od wycinki drzew
· Wydrążyli dziurę miesiąc temu i tak zostało
· Gryf dla Grapy
· Wójt pogroziła deweloperowi palcem
· Wybieramy projekty do budżetu obywatelskiego!
· Piękna noc na kolei
· Bo Wisła wciąga
· Generał Polko o wojnie, śmierci i sile człowieka
· Cudowne pojawienie się lustra
· Czy to koniec strzelnicy?
· Zostałam potraktowana jak śmieć
· Ukłony dla strażaków. „Zostawiacie rodziny, by nieść pomoc”
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Pora na tory rowerowe
· Trudny test wiedzy o mieście
· Świat oczami dzieci z autyzmem
· W Pszczelinie stanął obelisk naczelnika insurekcji
· Nocny pościg za złodziejem
· CBŚP zamknęło krajalnię tytoniu
· Kochane psy na piedestale
· Coraz bliżej nowego basenu
· Z długim prętem na bankomat
· Profesor też trafi do albumu
· Poznajmy prawdziwych patriotów
· Są szlaki, jest przewodnik. Tylko korzystać!
· Utrudnienia dla kierowców
· Turniej tenisa stołowego o puchar wójta
· Powstanie nowa szkoła
· Upamiętnili rocznicę uchwalenia konstytucji
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest