Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 21 grudnia 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 21 grudnia 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 21 grudnia 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 705), 2018-02-09
Coraz rzadziej rozdają jedzenie...

PIASECZNO/POWIAT Od ponad dwóch lat Fundacja Pomocy Bezrobotnym i Bezdomnym Domus et Labor na terenie dawnego żłobka przy ul. Chyliczkowskiej 47 prowadzi akcję dożywiania najuboższych. Kiedyś jedzenie było rozdawane pięć razy w tygodniu, teraz trafia do potrzebujących tylko w poniedziałki, środy i piątki

Najbardziej potrzebujące osoby jeszcze do ubiegłego tygodnia przychodziły po artykuły żywnościowe cztery razy w tygodniu. Teraz „wypadł” z tego jeszcze wtorek. Gdy w piątek tuż przed godz. 14 zjawiamy się na miejscu, około 40 osób tłoczy się za rozciągniętą wzdłuż żłobkowego skweru gumową taśmą. Kilka metrów za nią zostały ustawione kartony z jedzeniem. Za chwilę taśma zostanie opuszczona i ludzie rzucą się na produkty spożywcze, aby czym prędzej wybrać co lepsze kąski.

Trudne sytuacje życiowe
– Przychodzimy tu, bo jesteśmy biedni – przyznaje otwarcie Norbert Budyta, bezrobotny z Konstancina-Jeziorny. Obok stoi pan Mirek (prosi, aby nie podawać jego nazwiska) z Kędzierówki. – Z pomocy korzystam ponad rok – mówi. – Jestem, gdy tylko rozdają jedzenie, czyli do tej pory cztery razy w tygodniu. Dlaczego? Jestem po prostu głodny. Ta pomoc musi zostać utrzymana. Nikt nie przychodzi tu dla przyjemności.
W kolejce stoi też wielu emerytów, przeważnie starszych kobiet. Zofia Wójcik z Żabieńca ma 72 lata i chorego na nowotwór męża. – On nie jest w stanie już nic zarobić i wymaga stałej opieki – mówi łamiącym się głosem, wycierając spływające z oczu łzy. – Nasz jedyny dochód to 1000 zł mojej emerytury. Za co mamy żyć?
Janusz Marian Bołożuk, prezes Domus et Labor, ma już 75 lat i jak sam przyznaje, pomaga najuboższym nie dla zysku, ale dlatego, że kocha ludzi. Wcześniej zaopatrywał ich w artykuły spożywcze i ubrania na miejskim targowisku. Teraz w tamtym miejscu powstaje szkoła, a on przeniósł się do budynku dawnego żłobka. – Nasze motto brzmi: „nie pytamy skąd przychodzisz”, bo wychodzimy z założenia, że z tej pomocy korzystają tylko osoby z przysłowiowym nożem na gardle – mówi Bołożuk. – Są to nie tylko najbiedniejsi, ale też często ludzie z uzależnieniami. Trafiają się Ukraińcy, którym również nie odmawiamy kawałka chleba. Osoby stojące w kolejce nie są ewidencjonowane. Nie chcemy ich dodatkowo upokarzać.
Kiedy taśma zostaje opuszczona, kartony z żywnością pustoszeją w kilka minut. Większość osób natychmiast się rozchodzi. Kto chce, może wejść jeszcze do budynku żłobka i wybrać sobie czyste, suche ubrania. Wcześniej fundacja pobierała za nie symboliczną opłatę, teraz rozdaje wszystko za darmo.

Coraz mniejszy budżet
Skąd fundacja bierze jedzenie dla najuboższych? Okazuje się, że jej głównym dostawcą jest w tej chwili duża sieć marketów spożywczych. Pracujący w Domus et Labor wolontariusze objeżdżają wysłużonym lublinem sklepy, zbierając stary chleb, ścinki wędlin, kości, na których z powodzeniem można ugotować zupę oraz warzywa i owoce nie pierwszej świeżości. Wszystko na miejscu jest sortowane, a produkty nie nadające się już do jedzenia, trafiają na śmietnik. Resztę przekłada się w skrzynki i kartony, a następnie wystawia na skwerze przed budynkiem dawnego żłobka. Wydziałowi podlega tylko chleb, mięso i wędliny. – Jest porządek, bo ludzie pilnują się sami. Znają swoje potrzeby i dbają, żeby nikt nie brał więcej jedzenia niż potrzebuje – mówi Janusz Bołożuk. – Mamy tu pewne zasady, których przestrzegamy. Nie rozdajemy jedzenia nietrzeźwym, pilnujemy także, aby nim nie handlowano, bo takie przypadki też wcześniej się zdarzały.
Fundacja od lat korzysta z dobrej woli i wsparcia gminy Piaseczno. Wcześniej mogła liczyć na roczną dotację w wysokości 30 tys. zł. Pieniądze głównie pokrywały koszt utrzymania samochodu, służącego do przywożenia jedzenia. W ubiegłym roku dotacja została zmniejszona do 20 tys. zł, w tym już tylko do 10 tys. zł. – Właśnie piszę list do Orlenu z prośbą, aby dali nam do lublina 2000-2500 litrów paliwa. Może się uda – mówi Janusz Bołożuk. – Chcemy też nawiązać współpracę z większą liczbą marketów, aby mieć większy wybór lepszego gatunkowo jedzenia. Jestem dobrej myśli i wierzę, że to tylko przejściowe problemy i niedługo będziemy mogli zwiększyć częstotliwość rozdawania jedzenia. Działamy już ponad 15 lat i to co robimy jest ważne. Nie chcę, żeby ludzie szukali resztek po śmietnikach, a sklepy wyrzucają przecież całe samochody żywności.
Zapytaliśmy gminę o przyczyny zmniejszenia dotacji. – Fundacja w ostatnim czasie ma problemy z wykorzystywaniem środków, jakie dostaje od gminy – wyjaśnia Łukasz Wyleziński z wydziału promocji. – W 2016 r. musieli oddać 6200 zł niewykorzystanych środków. Za 2017 rok dopiero jest przygotowywane sprawozdanie, ale już wiadomo, że fundacja również będzie zwracała część niewykorzystanych pieniędzy. W tym roku pula środków na konkurs, w którym brała udział fundacja wynosiła 20 tys. zł. Kwota ta została podzielona na pół, gdyż w tym samym konkursie wpłynęła bardzo dobra oferta na realizację zadania przez Fundację Patronat i zarówno komisja konkursowa jak i kierownictwo urzędu uznało, że działania obu fundacji zasługują na równorzędne wsparcie.
Tomasz Wojciuk


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Zamiast marnować, poczęstuj innych
· Co z tą pocztą?
· Magazyn Szlachetnej Paczki czeka na wolontariuszy!
· Znów tli się protest w Łubnej i okolicy
· Osiedle płotem przedzielone
· Mają dość dziur w drogach
· Z wózkami przez bramę? Zrobią podjazd
· Pogorzelcy potrzebują jeszcze pieca
· Słup niezgody
· Powstała hala magazynowa. Mieszkańcy kreślą czarne scenariusze
· Spóźnieni zgodnie z rozkładem
· Inwalidka? Na koniec kolejki!
· Sąsiedzi spalarni zwierząt narzekają na fetor
· Gmina gospodarzy? To niech kosi!
· Przepełnione pociągi i korki na przejeździe
· Michałek już po operacji
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Mają dość autobusów pod oknami
· Odra nie odpuszcza
· Wolą dmuchać na zimne
· Miej serce dla swojego serca
· Niebezpieczny park Potulickich?
· Rodzice drżą o to, co będzie, gdy ich zabraknie
· Awantura na Wesołej
· Swoje obawy i nadzieje wyrażą w referendum
· Plaga fałszywych policjantów
· Kobiety o kobietach, które trzeba przypomnieć
· Zamiast marnować, poczęstuj innych
· Mieszkańcy przegrywają z wodą
· Nie chcą przedszkola na osiedlu
· Sąsiedztwo jak za karę
· Kultura jazdy a rondo Królewska
· Błyskawiczna pomoc
Wydanie:
GRÓJECKIE
· Biegi papieskie
· Gimnazjalistki czytają przedszkolakom
· Medale za długoletnie pożycie małżeńskie
· Aktywizacja seniorów – wspólna sprawa
· Oni już pracują... na własne konto
· Igor Hupało Animatorem Roku
· Lekcja wf-u z Anną Lewandowską
· Przedszkolaki na wielkiej scenie
· Młodzi duchem i spragnieni wiedzy
· Pod wpływem...
· Grójecka młodzież gościła w Niemczech
· Świat bez kobiet byłby jak ogród bez kwiatów
· Szkoła Dialogu
· Jak zaktywizować seniorów?
· Lekcja samorządności
· Odnowiony kościół
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest