Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 lipca 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 lipca 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 lipca 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 684), 2017-09-01
Z Wisłą we krwi

GÓRA KALWARIA Bogdan Szeremeta mimo 70 lat na karku w sobotę po raz pierwszy w życiu popłynął za motorówką na wakeboardzie. A Rafał Lipiński latem w ogóle nie rozstaje się z rzeką. Wozi ludzi drewnianą łodzią dokąd sobie zażyczą

Rośnie popularność królowej polskich rzek. Piaseczyńskie Wodne Pogotowie Ratunkowe (WOPR) umiejętnie podsyca to zainteresowanie organizując Święto Wisły na Urzeczu. W sobotę, przy tzw. tamie wojskowej w Górze Kalwarii, była okazja na skorzystanie z rzecznych i nadrzecznych atrakcji. Rekordowo dużo osób, bo około 70, wzięło tego dnia udział w spływie kajakowym z Królewskiego Lasu do Góry Kalwarii. – To nie jedyny rekord. W czasie wakacji były dwie niedziele, podczas których na nadwiślańskiej plaży pojawiły się setki ludzi – podkreśla Piotr Rytko, szef piaseczyńskiego WOPR.

Nie ma bata, jest deska
Dużą atrakcją tegorocznego święta rzeki były bezpłatne rejsy tradycyjną łodzią wiślaną. Z tej możliwości skorzystało kilkadziesiąt osób. Baty dawniej służyły do przewozu piasku budowlanego, teraz są atrakcją turystyczną wożącą pasażerów. „Zygmunta” - dwunastometrową jednostkę, która dotarła do Góry Kalwarii z warszawskiego Portu Czerniakowskiego, wybudowano w 2013 roku. Specjalnie na ówczesną rzeczną pielgrzymkę z Płocka do Słomczyna koło Konstancina-Jeziorny, podczas której przewieziono relikwie św. Zygmunta. W sobotę napędzanym silnikiem batem sterował Rafał Łapiński, szef fundacji Dom Wisły, który żartuje, że królową polskich rzek ma... w organizmie. – Człowiek składa się z 70 procent z wody, a ponieważ Warszawiacy piją ją z rzeki, z tylu procent składam się z Wisły – wnioskuje flisak. – Zakochałem się w naszej rzece, kiedy w 2009 roku wziąłem udział w rejsie do Włocławka i z powrotem. Później byłem świadkiem odkopywania szkuty czerskiej przed 500 lat. W końcu pojawiło się marzenie, by mieć własną drewnianą łódź i na tym zarabiać. W sezonie letnim udaje mi się to, czas spędzam na Wiśle, wożę ludzi na dowolnym szlaku – mówi.
W sobotę pływano jednak nie tylko na bacie. Taflę wody przecinały skutery i motorówki ciągnące za sobą amatorów szusowania na wakeboardzie. Bogdan Szeremeta z Otwocka Wielkiego pływa po Wiśle od 40 lat (m.in. trzykrotnie dotarł łódką do Giżycka na Mazurach). W sobotę ten 70-latek nie miał oporów przed szybkim pływaniem na desce.
A kto wolał raczej popływać spokojniej, mógł skorzystać z deski SUP. Stojąc na niej należy odpychać się wiosłem. Przedstawiciele sklepu Decathlon przywieźli w sobotę nowinkę – SUP pompowane, twarde jak ich tradycyjne odpowiedniki. – Pływanie na SUP wymaga koordynacji ruchów, co wzmacnia wszystkie mięśnie. To doskonała forma aktywności, w tym roku po raz pierwszy odbyły się mistrzostwa Europy w pływaniu na takich eskach – mówi Aneta Koć z Decathlona.

Nie wolno czekać z ratunkiem
Spotkanie nad Wisłą było też okazją do edukacji. Wojciech Kochański, ratownik z Góry Kalwarii z długoletnim stażem prezentował, jak należy ratować osobę, która przestała oddychać. – Kiedy chcemy pomóc osobie znajdującej się w wodzie, musimy się upewnić, czy nie ma ona złamanego kręgosłupa. W takim przypadku nie wyjmujemy jej od razu z wody, do tego potrzeba więcej osób i deski ratowniczej, aby nie pogłębić urazu – tłumaczy WOPR-owiec. – Jeśli natomiast wiemy, że osoba, która wymaga ratunku, nie skakała do wody, należy ją czym prędzej wyjąć na brzeg i rozpocząć reanimację. Nie wolno czekać. Jeśli nie wiemy, co w takim momencie robić, należy zadzwonić pod numer ratunkowy 112. Oni nas poinstruują – radzi pan Wojciech. Wyjaśnia, że po ułożeniu pokrzywdzonego na twardym podłożu i odchyleniu jego głowy do tyłu najpierw trzeba sprawdzić, czy oddycha (zbliżając policzek do jego nosa i ust). Jeśli nie, dzwonimy po pogotowie i zaczynamy reanimację: pięciokrotnie wdychamy powietrze do płuc nieprzytomnego (zatykając jego nos), a następnie uciskamy 30 razy jego klatkę piersiową. Potem robimy już tylko dwa wdechy i znów trzydzieści uścisków. W przypadku małych dzieci uciskamy palcami.
Pan Wojciech sprawdził te czynności w praktyce. W 1999 roku nad morzem uratował życie topielcowi. Akcja trwała 25 minut.
Jednak wykwalifikowanymi ratownikami na Wiśle są nie tylko WOPR-owcy, ale także policjanci z ogniwa w Górze Kalwarii wchodzącego w skład warszawskiego Komisariatu Rzecznego. – Podczas służby mamy co robić. Jeżeli nikt się nie topi, sprawdzamy, czy wędkarze łowią legalnie i zwracamy uwagę na osoby spędzające czas nad wodą. Ostatnio „modne” stało się rozjeżdżanie wałów quadami i niszczenie przyrody w nadwiślańskich rezerwatach – mówi asp. Adam Dąbrowski, kierownik ogniwa.
Sobotnie święto zakończył koncert szant i ognisko. Wydarzeniu patronował Kurier Południowy.
Piotr Chmielewski


Przeczytaj też
Gdzie jest pyton tygrysi? (2018-07-13)
Muzyka, zabawa i szczypta historii (2018-06-15)
Przebojowy weekend (2018-06-08)
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Przełom w sprawie mieszkania dla rodziny z Ceramicznej
· Potraktowali piłą pomniki przyrody
· Do Czerska zlecą się kultowe maszyny
· Budżet obywatelski jak po grudzie?
· Gmina dopłaci mieszkańcom do biletów
· Ciernista droga do lepszej szosy
· Czy 724 kursuje za rzadko? Mieszkańcy twierdzą, że tak
· Droga 721-bis wyłania się z mroku
· Drzewko za makulaturę
· Mieszkają przy placu zabaw i... cierpią katusze
· Dęby pod topór? Gmina zaprzecza
· Seniorzy trafią na dworzec
· Łączy nas wspólna historia
· Triathlon. Zamknięte ulice
· Nasze życie zamieniło się w koszmar
· Gdzie jest pyton tygrysi?
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Wybory miss wśród zabytków
· Tańsze bilety na wukadkę
· Promenada na dekadę przyjaźni
· Trwa budowa ścieżek rowerowych
· Zwiedź kaplicę Marylskich
· Kto inny dokończy remont pałacu
· Będą darmowe elektryczne autobusy
· Miejska, z leśnym zacięciem
· Po wino do nocnego? Zapomnij
· Szpital na Wrzesinie po operacji
· Więcej wody w kranach
· Kłopoty z renowacją dworku Chełmońskich
· Skończy się „dzikie” parkowanie
· Liczą na eksplozję pomysłów
· Przesiadasz się? Parkuj darmo
· Zastał Nadarzyn drewniany, a zostawił murowany
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest