Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 czerwca 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 czerwca 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 30 czerwca 2017 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 658), 2017-02-17
UB zadbało, by został zapomniany

KONSTANCIN-JEZIORNA Janusz Kłos od kilku lat zabiega o upamiętnienie Henryka Stokowskiego, zamordowanego przez siepaczy z Urzędu Bezpieczeństwa w konstancińskim Białym Dworku. Jest szansa, że w centrum uzdrowiska niebawem stanie tablica poświęcona żołnierzowi Armii Krajowej

Mury Białego Dworku u zbiegu ul. Wierzejewskiego i Jagiellońskiej do dziś skrywają wiele tragicznych tajemnic. Nikt nie wie, ile osób w nim bito i torturowano, a ile zamordowano. Do tej pory nie odnaleziono żadnych dokumentów będących dowodem zbrodni funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, którzy ulokowali się w stylowej willi w połowie 1945 roku.

Zmasakrowane ciało
Być może nigdy nie dowiedzielibyśmy się, w jaki sposób zakończył życie st. strz. Henryk Stokowski ps. Jaskółka, gdyby nie upór w dochodzeniu prawdy, jakim wykazał się Janusz Kłos z Konstancina-Jeziorny. Urodzony w 1914 roku Stokowski był pierwszym mężem matki Janusza Kłosa.
– Nigdy nie spotkałem tego człowieka, ale jestem z nim emocjonalnie związany. Jako małe dziecko widziałem, jak mama przeżywała jego śmierć, pokazywała zdjęcia z albumu i opowiadała, że walczył w Powstaniu Warszawskim i w wielkiej bitwie partyzanckiej w Piskórce w Lasach Chojnowskich. To wszystko utkwiło mi w pamięci. Dlatego kiedy mama zmarła, postanowiłem dokończyć jej dzieło – tłumaczy 67-latek.
Henryk Stokowski tuż przed wojną był w wojsku, brał udział w kampanii wrześniowej, a następnie trafił do niewoli niemieckiej. Gdy powrócił w rodzinne strony, związał się z Armią Krajową. Dlatego w 1945 roku na celownik wzięli go funkcjonariusze z powstałej w Konstancinie-Jeziornie placówki UB, dowodzonej przez szkolonego w Związku Radzieckim Romana Jabłońskiego. Zabrali „Jaskółkę” z domu w Nowym Wierzbnie pod koniec września 1945 roku. AK-owca poddano okrutnym torturom i wielogodzinnym przesłuchaniom, w wyniku których najprawdopodobniej w nocy z 28 na 29 września zmarł. – UB zniszczyło całą dokumentację na ten temat. Jednak w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej, chyba przez przypadek, zachowały się akta śledztwa prokuratorskiego przeprowadzonego w sprawie mordu. Dotarłem do nich dopiero teraz. Z zeznań matki wynikało, że ciało Henryka Stokowskiego było zmasakrowane. Miał zmiażdżone palce, powyrywane paznokcie, boki i całe stopy sine, a na przegubach rąk pozostały ślady spętania i wieszania. Jako oficjalny powód śmierci podano atak serca – opowiada Janusz Kłos. Henryk Stokowski osierocił pięciomiesięczną córkę i dwuletniego syna.

Nie ma dokumentów, nie ma sprawy
Zofia Stokowska jeszcze w październiku 1945 roku zaczęła walkę o ukaranie morderców męża. Napisała do prezydenta Bolesława Bieruta, do rejonowej prokuratury wojskowej i powiatowej komórki Polskiej Partii Robotniczej. Kancelaria głowy państwa zapewniała, że „winni śmierci zostaną postawieni przed sądem i ukarani”. Jednak sprawa została zamieciona pod dywan. Kiedy nadeszła chwilowa odwilż i w 1956 r. nastały rządy Władysława Gomułki, Zofia Stokowska ponownie zawiadomiła prokuraturę, ale i tym razem śledztwo umorzono. Do śmierci w 1992 roku nie doczekała się sprawiedliwości. Przez ponad pół wieku nikt oficjalnie nie napisał, że „Jaskółka” został zakatowany przez bezpiekę.
– Skoro nie było dokumentów, uznano, że nie ma tematu – podsumowuje Janusz Kłos.
Sprawa jednak nie dawała mu spokoju. Kiedy w 2013 roku rozpoczęto obchodzenie Dnia Żołnierzy Wyklętych, zaczął starania o upamiętnienie Henryka Stokowskiego. Korespondował z archiwami i w końcu – z pomocą Tomasza Łabuszewskiego z Instytutu Pamięci Narodowej – dostał potwierdzenie, że „Jaskółka” zginął z rąk funkcjonariuszy UB w placówce w Konstancinie-Jeziornie.
Janusz Kłos przekonał już władze miasta o potrzebie umieszczenia tablicy, która będzie upamiętniała Henryka Stokowskiego. Długotrwałe procedury jeszcze trwają, ale wedle planów, ma ona zawisnąć w pobliżu Białego Dworku. Dawna katownia i teren wokół niej jest własnością samorządu Mazowsza.
– Już zwróciłem się do urzędu marszałkowskiego o sprzedaż gminie trójkątnego terenu u zbiegu ulic Wierzejewskiego i Jagiellońskiej, gdzie będzie utworzone miejsce pamięci. Czekam na odpowiedź – informuje burmistrz Kazimierz Jańczuk.

Piotr Chmielewski
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Święto, jakiego jeszcze nie było
· Podpalacze nie dają spokoju lasom
· Nowe boisko na stadionie miejskim
· Nagrodzono nauczycieli z klasą
· Bezpieczny piknik w Chyliczkach
· Poczta: Ludzie nie potrafią adresować przesyłek
· Ulica Ostrołęcka jak tor przeszkód
· Pomost na Jeziorce gotowy. Kiedy kolejne?
· Park & ride w wersji mini
· T.Love zagrał dla wolontariuszy
· Jedzmy miód, dbajmy o pszczoły
· Jest plac, jest zabawa
· W mieście kwitnie nielegalny hazard?
· Bliżej budowy Puławskiej-bis
· Multi Hekk zapłaci 2,3 mln złotych
· Czołowo z tirem
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Gminny festyn przy przebojach Genesis
· Rzucił dzieckiem o chodnik?
· Spór o dęby i kamienie pamięci
· Czas pójść na kajak
· ZG, ZM, ZB i ZP zamiast pociągów
· Spacer po mieście sprzed 100 lat
· Pałac w Młochowie w ręce dzierżawcy
· Uciążliwe firmy zatruwają im życie?
· A2 będzie szersza o trzeci pas?
· Ogrody kipiące kulturą
· Usiądź mieszkańcu i odpręż się
· Optymista z Grodziska
· Do szkoły w stolicy za darmo
· Mieszkańcy mogą wybierać projekty
· Strażacy zapewnili atrakcje mieszkańcom
· Ruszyły śniadania na trawie
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest