Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 lipca 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 lipca 2018**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 lipca 2018 **


wydanie piaseczynsko-ursynowskie (nr 212), 2016-02-26
Podróże Ryszarda Czajkowskiego

PIASECZNO We wtorek, 16 lutego w Domu Kultury w Piasecznie odbyło się drugie w tym roku spotkanie Klubu Podróżnika. Tym razem gość był wyjątkowy. Ryszard Czajkowski, szerzej publiczności, znany między innymi z programu telewizyjnego „Przez lądy i morza”, opowiedział o swoich licznych podróżach po całym świecie

Ryszard Czajkowski to prawdziwy człowiek orkiestra. Ten polski geofizyk, dziennikarz, operator filmowy, pisarz, reporter, publicysta, podróżnik, polarnik, a przy tym członek The Explorers Club, jest prawdziwą kopalnią wiedzy – w dodatku umiejącą pięknie opowiadać o swoich życiowych doświadczeniach. W latach 1976-1978 prelegent był uczestnikiem dwóch pierwszych polskich wypraw naukowych na Antarktydę i współbudowniczym stacji antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. Dodatkowo, jako pierwszy w Polsce zastosował radar do badań geofizycznych. Trudne do przecenienia są również jego zasługi edukacyjne. Stworzył ponad 300 programów telewizyjnych, kilkadziesiąt filmów podróżniczych ze swych wypraw, artykułów prasowych i wystaw.

Podróżnik „przez duże P”
Jako, że Ryszard Czajkowski po raz pierwszy gościł w Piasecznie, przedstawił przekrój swoich podróży po świecie. Szczególnie dużo miejsca poświęcił – co mogło być nieco zaskakujące dla polarnika z krwi i kości – Afryce i kontaktach z miejscową ludnością. Podkreślił, że bardzo lubi fotografować zwłaszcza kobiety z dziećmi, pokazywał typowe afrykańskie wioski i miejscową gościnność (został, między innymi, zaproszony na prawdziwą etiopską kawę) oraz przykładowe wierzenia animistyczne.
- Choć nie znałem tamtejszego języka, to bardzo dobrze rozumiałem język intuicyjny – wyjaśnił Ryszard Czajowski. - A jako, że kocham dzieci, to szybko stawałem się przyjacielem całej wioski.
Prelegent nie wahał się również zbliżać – czasem nawet na kilka metrów – do dzikich zwierząt, między innymi lwów i nosorożców, co bardzo dobrze widać było na prezentowanych zdjęciach.
Tego wieczoru nie zabrakło również opowieści z wyprawy do Indii i udziału w tamtejszym wielkim święcie religijnym. Były także migawki z Nepalu, Laosu czy Kuwejtu oraz porównanie piramid meksykańskich, egipskich i tych z Meroe, które są bardzo różne od siebie. Oczywiście było też nieco klimatów śnieżnych i lodowych.
- W Spitzbergen podoba mi się to, że jest taki kameralny – przyznał Ryszard Czajkowski. - Przypomina mi Tatry, bo mogę być tam jednego dnia w kilku dolinach. Te lodowce z plamami słońca są tam przepiękne, nie mówiąc o spotkaniach z misiami polarnymi, które zawsze dostarczają trochę emocji.

Celem nieustanne pasmo radości
Na zakończenie spotkania podróżnik zaprezentował zdjęcia ze swoich wyjazdów... na Mazury. Choć prelegent zwiedził prawie cały świat, przyznał, że to właśnie Mazury są jednym z jego ukochanych miejsc na kuli ziemskiej, a tamtejsza flora i fauna urzeka go nie mniej niż afrykańska, indyjska czy amerykańska.
- Mam łódkę i jestem tam szczęśliwy, a człowiek nie musi przecież jeździć wszędzie – uważa podróżnik.
Po części oficjalnej wieczoru Ryszard Czajkowski, człowiek niezwykle otwarty i sympatyczny, z nieustającą pasją odpowiadał na pytania publiczności i podpisywał swoje książki.
- Nie mogę powiedzieć, które miejsce jest najfajniejsze – podsumował podróżnik. - Czasem byłem gdzieś krótko i wiele zobaczyłem, a bywało i odwrotnie – byłem długo i niewiele widziałem. Podróżuję zawsze z jakąś myślą. Bywało, że wyjeżdżałem gdzieś sam, ale zawsze kogoś spotykałem po drodze i to też jest jakaś dodatkowa przygoda. Każda taka wyprawa powinna być nieustannym pasmem radości i czasami udaje mi się to osiągnąć.



Grzegorz Tylec


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Do Czerska zlecą się kultowe maszyny
· Budżet obywatelski jak po grudzie?
· Gmina dopłaci mieszkańcom do biletów
· Ciernista droga do lepszej szosy
· Czy 724 kursuje za rzadko? Mieszkańcy twierdzą, że tak
· Droga 721-bis wyłania się z mroku
· Drzewko za makulaturę
· Mieszkają przy placu zabaw i... cierpią katusze
· Dęby pod topór? Gmina zaprzecza
· Seniorzy trafią na dworzec
· Łączy nas wspólna historia
· Triathlon. Zamknięte ulice
· Nasze życie zamieniło się w koszmar
· Gdzie jest pyton tygrysi?
· „Kisiel” by się uśmiał
· Awaria oczyszczalni. Ścieki popłynęły Głoskówką
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Wybory miss wśród zabytków
· Tańsze bilety na wukadkę
· Promenada na dekadę przyjaźni
· Trwa budowa ścieżek rowerowych
· Zwiedź kaplicę Marylskich
· Kto inny dokończy remont pałacu
· Będą darmowe elektryczne autobusy
· Miejska, z leśnym zacięciem
· Po wino do nocnego? Zapomnij
· Szpital na Wrzesinie po operacji
· Więcej wody w kranach
· Kłopoty z renowacją dworku Chełmońskich
· Skończy się „dzikie” parkowanie
· Liczą na eksplozję pomysłów
· Przesiadasz się? Parkuj darmo
· Zastał Nadarzyn drewniany, a zostawił murowany
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2018  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest