Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 15 grudnia 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 15 grudnia 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 15 grudnia 2017 **


wydanie grójeckie (nr 570), 2015-04-03
Ruszył proces Mirosława Maliszewskiego

GRÓJEC Przed Sądem Rejonowym w Grójcu wznowiony został, a właściwie ruszył od początku, proces Mirosława Maliszewskiego. W ubiegłym roku poseł na Sejm RP został skazany nieprawomocnym wyrokiem na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i pokrycie kosztów sądowych. Obie strony odwołały się wtedy od wyroku do wyższej instancji. 30 września ubiegłego roku. Sąd Okręgowy w Radomiu skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia

Sędziowie z Radomia uznali, że grójecka Temida błędnie oceniła zgromadzone dowody, zarówno jeśli chodzi o Maliszewskiego, jak i złożenie wniosku po terminie i przyjęcie go przez Daniela B. pracownika Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Nowej Wsi. Przypomnijmy, Maliszewski został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową Radom - Wschód o to, że „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podrobił, w celu użycia za autentyczny, wniosek o przyznanie płatności bezpośredniej za 2010 r., fałszując podpis swojej żony, a następnie tak sporządzony wniosek przedłożył do Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa w Nowej Wsi w celu uzyskania dla niej płatności do działek rolnych o pow. 17,02 ha w kwocie 9 566,77 zł po przewidzianym przepisami terminie”.
Maliszewski został skazany, natomiast Daniel B., pracownik ARiMR uniewinniony, gdyż w ocenie sędzi nie było dowodu na to, że wniosek złożono 18 czerwca, a nie – jak na nim napisano – 13 maja 2010 r. Dodajmy, że prokurator wnioskował dla Daniela B. karę ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 2 tys. zł grzywny.

Sprawy by nie było...

Mirosław Maliszewski, jak również pracownicy ARiMR w Nowej Wsi, od początku twierdzą, że wniosek został złożony w terminie. Natomiast przyznał, że podpisał go nazwiskiem i imieniem żony, ale za jej zgodą, wręcz poleceniem. Jeden z obrońców posła wyjaśnił nam jeszcze na poprzedniej rozprawie, że sprawy w ogóle by nie było, gdyby parlamentarzysta złożył na wniosku podpis: z upoważnienia – Mirosław Maliszewski. Dodał jednak, że w polskiej jurysdykcji ostatnich lat jest tendencja, aby tego rodzaju sprawy kwalifikować jako mało szkodliwe społecznie wykroczenia, jeżeli oczywiście nie pociągają za sobą negatywnych skutków prawnych. W tym wypadku czyn nie był ani niebezpieczny, ani szkodliwy społecznie. Dodajmy, że dopłata słusznie się Annie Maliszewskiej należała. Sąd jednak podzielił zdanie prokuratury, że poseł wykorzystał pozycję społeczno-zawodową, by skutecznie załatwić swoją sprawę, co w tej sytuacji jest nie tylko naganne z moralnego punktu widzenia, ale także zasługuje na karę.

Poseł zostawiał telefon w domu

Posiedzenie sądu 31 marca nie wniosło do sprawy nic nowego. Przesłuchiwani świadkowie twierdzili zgodnie, że po pięciu latach od zaistniałego wydarzenia nie pamiętają nic ponad to, co już zeznawali w śledztwie i na sali sądowej. Sędzia więc po kolei odczytywał zeznania, a świadkowie potwierdzali ich prawdziwość.
Jedynie w przypadku zeznań Anny Maliszewskiej padły pytania zarówno ze strony prokuratora, jak i obrońców. Żona posła musiała dość dokładnie opisać, co działo się z telefonem komórkowym Mirosława Maliszewskiego, gdy wracał po pracy do domu. W tym procesie bowiem jest to chyba kluczowa kwestia do rozstrzygnięcia przez sąd. Prokuratura chce bowiem udowodnić, że posła nie było 13 maja w Nowej Wsi, natomiast przebywał tam 18 czerwca. Twierdzenie to uzasadnia – zdaniem prokuratury - lokalizacja stacji bazowych, do których logował się telefon Maliszewskiego.
Anna Maliszewska stwierdziła jednak, że poseł, pracując w gospodarstwie, celowo zostawiał telefon w domu, aby choć na chwilę mieć trochę czasu dla siebie. Zdarzało się też, że przez nieuwagę zostawiał komórkę w samochodzie. Możliwa więc była sytuacja, że ona, korzystając z auta, jeździła z telefonem męża. Stwierdziła jednak, że nigdy w takich przypadkach z niego nie korzystała. Na przesłuchaniu Anny Maliszewskiej rozprawa została zakończona. Termin następnej sędzia wyznaczył na 18 maja.


Leszek Świder


Przeczytaj też
Tężnia w blasku sztuki (2017-12-08)
Tężnia w blasku sztuki (2017-10-20)
Pod sklepieniami z trawy i wosku (2017-04-21)
Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Trasy i przyzwyczajenia do wymiany
· Seniorze, wystąp o kartę
· Drogi przez mękę
· ASF wybija dziki w powiecie
· Most już nie bezimienny
· Pylony wskażą ci drogę
· Najstarszy zabytek stoi w błocie
· Jubileuszowe spotkanie z Mikołajem
· Błędy nie mogą się już powtórzyć
· Przedszkolny protest sparaliżował Piaseczno
· Zrób zakupy na święta!
· Błoto i breja na targowisku
· Kurort wychodzi na prostą
· Tężnia w blasku sztuki
· Rower miejski dopiero od wiosny
· Gmina zbiera odpady, żeby zgniły
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Gminy otwierają swoje ślizgawki
· Zainwestują w szpital „na Wrzesinie”
· Szczątki ludzkie upamiętni grobowiec
· Przeciąć reklamowy chaos
· Żegnajcie, rowery, do wiosny
· Bliżej do Dalekiej
· System da wiedzę i oszczędności
· Adamowizna przesądzi o losach inwestycji
· Robiąc zakupy, uważaj na karę
· Zamknęli narkotykową „hurtownię”
· Dzieci poznały ministra i... czad
· Idą święta, bądźmy razem
· Spiszą piec i zajrzą do składu opału
· 175 kg rzepaku w nagrodę
· Nie tylko lotnisko, ale i nowe miasto?
· Małżeństwa na medal
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest