Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 maja 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 maja 2017**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 26 maja 2017 **


wydanie grójeckie (nr 570), 2015-04-03
Ruszył proces Mirosława Maliszewskiego

GRÓJEC Przed Sądem Rejonowym w Grójcu wznowiony został, a właściwie ruszył od początku, proces Mirosława Maliszewskiego. W ubiegłym roku poseł na Sejm RP został skazany nieprawomocnym wyrokiem na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i pokrycie kosztów sądowych. Obie strony odwołały się wtedy od wyroku do wyższej instancji. 30 września ubiegłego roku. Sąd Okręgowy w Radomiu skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia

Sędziowie z Radomia uznali, że grójecka Temida błędnie oceniła zgromadzone dowody, zarówno jeśli chodzi o Maliszewskiego, jak i złożenie wniosku po terminie i przyjęcie go przez Daniela B. pracownika Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Nowej Wsi. Przypomnijmy, Maliszewski został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową Radom - Wschód o to, że „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podrobił, w celu użycia za autentyczny, wniosek o przyznanie płatności bezpośredniej za 2010 r., fałszując podpis swojej żony, a następnie tak sporządzony wniosek przedłożył do Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa w Nowej Wsi w celu uzyskania dla niej płatności do działek rolnych o pow. 17,02 ha w kwocie 9 566,77 zł po przewidzianym przepisami terminie”.
Maliszewski został skazany, natomiast Daniel B., pracownik ARiMR uniewinniony, gdyż w ocenie sędzi nie było dowodu na to, że wniosek złożono 18 czerwca, a nie – jak na nim napisano – 13 maja 2010 r. Dodajmy, że prokurator wnioskował dla Daniela B. karę ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 2 tys. zł grzywny.

Sprawy by nie było...

Mirosław Maliszewski, jak również pracownicy ARiMR w Nowej Wsi, od początku twierdzą, że wniosek został złożony w terminie. Natomiast przyznał, że podpisał go nazwiskiem i imieniem żony, ale za jej zgodą, wręcz poleceniem. Jeden z obrońców posła wyjaśnił nam jeszcze na poprzedniej rozprawie, że sprawy w ogóle by nie było, gdyby parlamentarzysta złożył na wniosku podpis: z upoważnienia – Mirosław Maliszewski. Dodał jednak, że w polskiej jurysdykcji ostatnich lat jest tendencja, aby tego rodzaju sprawy kwalifikować jako mało szkodliwe społecznie wykroczenia, jeżeli oczywiście nie pociągają za sobą negatywnych skutków prawnych. W tym wypadku czyn nie był ani niebezpieczny, ani szkodliwy społecznie. Dodajmy, że dopłata słusznie się Annie Maliszewskiej należała. Sąd jednak podzielił zdanie prokuratury, że poseł wykorzystał pozycję społeczno-zawodową, by skutecznie załatwić swoją sprawę, co w tej sytuacji jest nie tylko naganne z moralnego punktu widzenia, ale także zasługuje na karę.

Poseł zostawiał telefon w domu

Posiedzenie sądu 31 marca nie wniosło do sprawy nic nowego. Przesłuchiwani świadkowie twierdzili zgodnie, że po pięciu latach od zaistniałego wydarzenia nie pamiętają nic ponad to, co już zeznawali w śledztwie i na sali sądowej. Sędzia więc po kolei odczytywał zeznania, a świadkowie potwierdzali ich prawdziwość.
Jedynie w przypadku zeznań Anny Maliszewskiej padły pytania zarówno ze strony prokuratora, jak i obrońców. Żona posła musiała dość dokładnie opisać, co działo się z telefonem komórkowym Mirosława Maliszewskiego, gdy wracał po pracy do domu. W tym procesie bowiem jest to chyba kluczowa kwestia do rozstrzygnięcia przez sąd. Prokuratura chce bowiem udowodnić, że posła nie było 13 maja w Nowej Wsi, natomiast przebywał tam 18 czerwca. Twierdzenie to uzasadnia – zdaniem prokuratury - lokalizacja stacji bazowych, do których logował się telefon Maliszewskiego.
Anna Maliszewska stwierdziła jednak, że poseł, pracując w gospodarstwie, celowo zostawiał telefon w domu, aby choć na chwilę mieć trochę czasu dla siebie. Zdarzało się też, że przez nieuwagę zostawiał komórkę w samochodzie. Możliwa więc była sytuacja, że ona, korzystając z auta, jeździła z telefonem męża. Stwierdziła jednak, że nigdy w takich przypadkach z niego nie korzystała. Na przesłuchaniu Anny Maliszewskiej rozprawa została zakończona. Termin następnej sędzia wyznaczył na 18 maja.


Leszek Świder


Brak komentarzy

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Co dalej z budynkiem po OSP?
· Poczta nie zwiększy liczby pracowników
· Będzie fontanna! Czyli nowe życie rynku
· Zakochani (w Wiśle) są wśród nas
· Wreszcie! Zaczęło się wielkie równanie dróg
· Widniej w Bobrowcu
· Fontanna zaprasza mieszkańców
· Niech wrócą złote lata dla Brzanki
· Bariery przed przeprawą
· Aleja Kalin zamknięta do czerwca?
· Sadzą drzewa na potęgę
· Święto angielskiej piosenki
· Prokuratura rozbija bank
· Ekshumacja pod osłoną nocy
· Życie w dwóch epokach
· Wytną drzewa, żeby zbudować halę
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Nastał Rok Ignacego Kozielewskiego
· Wszystko dla zdrowia w Wolicy
· Uwaga na żółte tablice i strzałki
· Złowili górę ryb
· Świetlica wiejska na miarę czasów
· Balon zmierzył jakość powietrza
· Wkrótce rozkopią Nadarzyńską
· Powstała Powiatowa Rada Rozwoju
· W Domaniewie powstanie świetlica
· Galeria Figur Stalowych: wystawa inna niż wszystkie
· WKD szykuje się do remontu
· Rafał Biały poleci w Dniu Sportu
· Mieszkańcy: Mamy dość! W starostwie też mają ich dość
· Elewacje, jak koszulki Legii: biało-czarne
· Poukrywana marihuana
· W Międzyborowie pojedziemy w kółko
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2017  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest