Zasięg
Zasięg
redakcja
Redakcja
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Reklama
Reklama
Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 września 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 września 2019**Najbliższe wydanie Kuriera Południowego ukaże się 20 września 2019**


wydanie grójeckie (nr 501), 2013-09-27
Dokąd dojedzie kolejka wąskotorowa?

POWIAT Jedną z atrakcji weekendowego wyjazdu kolejką wąskotorową do Runowa, było spotkanie z autorem książki „Kolej Grójecka” Bogdanem Pokropińskim. Wprawdzie do Grójca dzisiaj ciuchcią nie można dojechać, ale od autora wielu wydawnictw o kolejach wąskotorowych, pracownika kolei, człowieka z wielką pasją można było wiele usłyszeć o dziejach tej żelaznej drogi. Słuchaliśmy więc z zapartym tchem...

Bogdan Pokropiński jest niezrównanym gawędziarzem. Już w salonce wernigerode opowiadał, jak uratował ten wagon przed całkowitą dewastacją.
- Wyekspediowano ten wagon na Pomorze, chyba do Piły. Ale nie dojechał. Był w takim stanie, że po drodze po prostu się rozpadł - opowiadał Pokropiński.
Siedzieliśmy w pieczołowicie odrestaurowanej salonce, przy stolikach, wokół których umocowane były kanapy. Widać było, że nie wszystkim jeszcze elementom przywrócono dawny blask, ale podróżowało się wygodnie.
- Odtwarzaliśmy ten wagonik na podstawie elementów, które po nim zostały - kontynuował Pokropiński. I tak kawałek, po kawałku składaliśmy salonkę, aż wreszcie przywróciliśmy ją do życia - dodał wyraźnie zadowolony z efektów swojej pracy.

Rozebrana stacyjka

Dojeżdżaliśmy już do stacji Złotokłos, a właściwie miejsca, gdzie do niedawna stał budynek stacyjny. - To jakaś paranoiczna historia - denerwował się Zdzisław Gosk wiceprezes Piaseczyńsko-Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej. Przed kilkoma miesiącami stacyjka została rozebrana, po prostu zniknęła. Mimo że Towarzystwo jest operatorem tego szlaku, PKP nie raczyły nas poinformować o swojej decyzji. Stacyjka popadła w ruinę, to prawda. Po opuszczeniu jej przez właścicieli, „opiekę” nad nią przejęli okoliczni menele. Zdarzył się nawet niegroźny pożar. Ale stacyjka wpisana była do rejestru zabytków i tak sobie, bez zgody konserwatora zabytków jej rozebranie było niedopuszczalne. Można więc sobie wyobrazić nasze zdziwienie, gdy dojeżdżamy do Złotokłosu, a tu pusty placyk, na którym zaczyna się pojawiać roślinność - wyraża swoje zaskoczenie całą sytuacją Zdzisław Gosk.
Z tym wpisem do rejestru zabytków pasażerowie zabytkowej wernigerode nie byli zgodni. Niektórzy twierdzili, że budynek stacyjki nie znalazł się jednak w rejestrze zabytków. Mimo to zgodnie twierdzono, że z pewnością na to zasługiwał.
Większość zresztą budynków stacyjnych na linii grójeckiej, a nawet aż do Nowego Miasta nad Pilicą, gdzie kolejka dotarła 20 września 1924 r., to obiekty jeżeli nawet nie zabytkowe, to warte rewitalizacji ze względów sentymentalnych. Trudno sobie wyobrazić, aby zniknęła na przykład kolejna perełka architektoniczna, drewniana stacyjka w Zalesiu Dolnym. Choć od razu nasuwa się smutna refleksja, że czas „żelaznego szlaku” z Piaseczna przez Tarczyn, Grójec, Mogielnicę do Nowego Miasta, jakby nieuchronnie zbliża się do swego kresu.

Niepewna przyszłość kolejki

Czynny jest odcinek z Piaseczna do Tarczyna i być może on tylko przetrwa burzliwy dla kolejki czas. Szyny docierają wprawdzie do Grójca, a nawet spotyka się je jeszcze na dalszej trasie, ale coraz rzadziej. Sadownicy robią sobie na torowiskach składy karp po usuniętych drzewach jabłoniowych, a złodzieje szabrują szyny tam, gdzie się da. Niemal co kilka miesięcy odbywają się rozprawy w sądach, w których zapadają śmieszne wyroki w zawieszeniu. Na dodatek sprawa przejęcia szlaku przez sześć samorządów, które podpisały porozumienie, właściwie jest w zawieszeniu. Samorządowcy zadeklarowali chęć przejęcia udziałów w wartości majątku dawnej Grójeckiej Kolei Dojazdowej w wielkościach: Belsk Duży, Błędów oraz Mogielnica po 1 proc., Grójec 30 proc., Tarczyn 25 proc., Piaseczno 42 proc. Do porozumienia nie przystąpiła gmina Nowe Miasto nad Pilicą, choć to właśnie tam znajduje się stacja końcowa. W ostatnim momencie „nóż w plecy” wbił pozostałym gminom burmistrz Mogielnicy, który wycofał się z porozumienia, gdyż przeciwko przejęciu 1 proc. majątku kolejki opowiedziała się rada gminy.
Tak więc deklaracja podjęcia współpracy w zakresie propagowania i upowszechniania oferty turystycznej oraz ochrony zabytku techniki kolejowej na szlaku Piaseczno – Nowe Miasto nad Pilicą czasowo - mamy nadzieję - upadła. Ta sytuacja tłumaczy chyba najlepiej, dlaczego o szlaku z Tarczyna do Grójca niewiele się ostatnio mówi, o dalszej trasie nie wspominając.

Piknik w Runowie

Takie refleksje towarzyszyły nam na krótkiej trasie do Runowa, gdzie nastąpił kilkugodzinny popas. Można tak powiedzieć w przenośni i dosłownie, gdyż większość wycieczkowiczów udała się do pobliskiego miasteczka westernowego, albo opanowała grill. Była też grupa osób, której mało było jazdy w wagonach, więc skorzystali z możliwości przejażdżki w parowozie, a także w przemyślnie skonstruowanej przez Grzegorza Przeździeckiego drezynie (o tym pojeździe napiszemy przy innej okazji).

Historia kolejki w pigułce

Kilkanaście osób wolało jednak posłuchać opowieści Bogdana Pokropińskiego. Autor „Grójeckiej Kolejki” mówił barwnie, z przekąsem, czasem wplatał anegdotę, która rozbawiała słuchaczy.
- Wiecie ile wyniósł zysk udziałowców po pierwszym roku eksploatacji linii tramwaju konnego od Belwederu do Wilanowa? W ciągu 10 miesięcy działalności akcjonariusze zarobili 13 821 rubli. Jak na ówczesne czasy zarobek był oszałamiający. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać nowe projekty. Jednym z nich było wybudowanie kolejki wąskotorowej, a pomysłodawcą okazał się... krawiec Eugeniusz Paczkowski. To u niego ubierała się cała ówczesna elita władzy i magnateria, więc dość szybko otrzymał koncesje na wybudowanie linii z Placu Unii Lubelskiej do Góry Kalwarii. Wprawdzie w oficjalnych dokumentach współudziałowców, a byli nimi m.in. Stefan książę Lubomirski i Tomasz hrabia Zamoyski, cadyka Altera z Góry Kalwarii nie ma, ale - jak sądzili współcześni - miał on poważny pakiet udziałów.
Z początkami budowy i eksploatacji linii grójeckiej wiążą się też inne ciekawe historie. Do Piaseczna powstał także szlak wiodący z Wilanowa. Jego budowniczy Henryk Huss poprowadził nawet linię dalej, do Grójca i Jasieńca, z odnogą do cegielni w Gołkowie. Przeoczył jednak fakt, że jedna z działek, przez którą przeprowadził tor, nie jest jego własnością. Pewnego dnia maszynista stanął jak wryty. Na środku toru stał... dom. Okazało się, że krawiec Paszkowski z konkurencyjnej spółki działkę wykupił. Błąd ten doprowadził do bankructwa firmę Hussa - zakończył Bogdan Pokropiński.

Szlak ma potencjał

Oczywiście o historii grójeckiej kolejki można mówić w nieskończoność. Bogdan Pokropiński odpowiadał jeszcze na wiele pytań. My zadaliśmy mu jedno. Czy kolejka do Grójca, a może nawet do Nowego Miasta nad Pilicą ma przyszłość we współczesnym transporcie? Autor książki dość długo się zastanawiał. Po kilkunastu sekundach usłyszeliśmy: - W tej formie, w jakiej dotychczas funkcjonowała, kolejkę grójecką czeka powolna śmierć. Krótki odcinek do Tarczyna z ośrodkiem weekendowym w Runowie - może funkcjonować, jest atrakcyjny turystycznie. Natomiast nad dalszym szlakiem decydenci muszą się poważnie zastanowić. Nie można liczyć na transport ani towarów, ani pasażerów. Ze współczesnymi środkami lokomocji kolejka wąskotorowa nie wygra. Natomiast warto chyba rozważyć budowę tzw. szybkiego tramwaju. Szlak jest, a to w całej tej sprawie jest najważniejsze. Jeżeli do Warszawy można by się było dostać w czasie porównywalnym z transportem autobusowym, pewnie kolejka (tramwaj) by zwyciężyła - zakończył Bogdan Pokropiński.
Leszek Świder

tagi:    wąskotorówka    kolejka

Komentarze
nick: p,     2013-09-30   20:24:05
Totalny debilizm i niegospodarność w grójeckim wydaniu, jakie te wycieczki maja popularność to się przekonałem jak się wybrałem. Fajna sprawa by była jechać do Grojca czy Mogielnicy z przystankiem piknikowym,a tak to olewka

dodaj komentarz
komentarz będzie widoczny po akceptacji przez administratora
nick:
Komentarz:

wprowadź liczbę z obrazka pomniejszoną o "jeden":         

Wydanie:
PIASECZYŃSKO-URSYNOWSKIE
· Duże zmiany w przychodni w Gołkowie
· Jeszcze ładniejsze Górki Szymona
· Rozgrzebana szkoła w Głoskowie. Gmina rozwiązała umowę z wykonawcą!
· Mieszkańcy Wczasowej: mamy dość uciążliwości
· Spotkanie z pięknymi książkami
· Wśród najpiękniejszych nastolatek
· Nowa organizacja ruchu przy szkole w Józefosławiu
· Święto Cydru po raz pierwszy
· Nowy kustosz, nowe nadzieje
· Nowe otwarcie ogrodów
· Wesoło zdołowani
· Chcą likwidacji warsztatu, który działa legalnie
· Książka zaczęła żyć swoim życiem
· Ogrody kultury
· Narodowe Czytanie w ogrodzie
· Gmina i powiat łączą biblioteki
Wydanie:
PRUSZKOWSKO-GRODZISKIE
· Piękna nasza Polska cała
· Trzej królowie przybyli z darami
· Miasto wspiera walkę ze smogiem
· Domaniew z nową świetlicą
· Pamięci prezydenta Wilsona
· Co zrobić, żeby było bezpieczniej?
· Tańsze bilety dla mieszkańców
· Zainwestują w drogi, kanalizację i... Austerię
· Poznaj mieszkańców lasu
· Czytali i w dzień, i w nocy
· Trzy nowe pomosty i siłownia
· Gorączka w pogotowiu
· Najpierw bramki, potem nowe pasy
· Wiosną wystartuje budowa Akademii Legii
· Stacja i dworzec na ukończeniu
· Kilometry ulic, dwie hale, przedszkole i ratusz
Wydanie:
GRÓJECKIE
· W Dniu Chynowa bawiła się cała gmina
· Olimpijczyk z indeksem
· Lekcja samorządności
· 36 uczniów uczestniczyło w Misji Przyroda
· Marianna Czamara „Belfrem roku”
· Sceny jak z prawdziwego horroru
· Marian Woronin w Błędowie
· Próbował podpalić kościół
· Rosiewicz wyśpiewał sobie „Ciotkę szarlotkę”
· Dyrektorem to tu jestem ja!
· Grójec będzie płacić mniej
· Każde jabłko na wagę „złota”
· Maliszewski czeka na wyrok
· Spóźniony śmigus-dyngus... pomyjami
· PCM w Grójcu ogłosi upadłość?
· Truskawkom zagłada nie grozi
© 2005-2019  Kurier poludniowy    •    Wszystkie prawa zastrzeżone    •    projekt i wykonanie: iQuest